środa, 13 lipca 2011

Ruszył czarny PR!

Jeszcze lipiec nie rozwinął skrzydeł, jeszcze wszystkie poważne i mniej poważne drużyny z Europy uprawiają wakacyjne sparingowe granie, a tymczasem nasi rozpoczynają czarny PR polskiego futbolu. Kiedyś Cementarnica, potem Vallerenga, Karabach, teraz Pawłodar - kolejna plama na honorze klubowej polskiej piłki. 7 lipca polski zespół odpadł z pucharów. Tak szybko nie odpadliśmy nigdy wcześniej. Kazachski Irtysz wyeliminował w I rundzie kwalifikacji(!) Jagiellonię. Tą samą, która kilka miesięcy temu biła się o mistrzostwo Polski. Przyznaję, jestem głupcem. Przed meczem rewanżowym w Kazachstanie zaplanowałem dwie strony „Tylko Piłki” w ten sposób, że na jednej miał być opis rewanżu i zapowiedź gry „Jagi” w II rundzie, zaś obok przedstawialiśmy kolejnego przeciwnika z fajną ramką statystycznych dokonań Rustavi. Jestem głupcem! Przepraszam Czytelników, ale ramkę kolejnego konkurenta wyrzuciliśmy do kosza. Może już nigdy jej nie zobaczycie...

W Kazachstanie oglądaliśmy bezradną wybijankę naszych, którzy demonstrowali futbol tak toporny, że aż... zęby bolały. A gdy wraz z końcowym gwizdkiem, jak jeden mąż upadli na murawę zmęczeni (czym?), załamani (jakim prawem, na awans nie zasłużyli!), bezradni (o tak, to pasuje...), odetchnąłem! Szybki wstyd zaliczony, więcej obciachu ten zespół nam już nie dostarczy. Lepiej „z mety” dostać kulkę w łeb, nie męczyć siebie i innych, niż być powolutku odzieranym ze skóry.

Czwarty zespół ekstraklasy minionego sezonu nie ma nic na swoje usprawiedliwienie. Choćby do Kazachstanu jechali wysłużonym PRL-owskim „ogórkiem”, Irtysz powinni wyeliminować. Choćby dlatego, że pierwszy mecz grali u siebie. Choćby dlatego, że kilkadziesiąt minut w przewadze jednego zawodnika. Mam nadzieję, że trener Probierz nie zająknie się dzisiaj, jutro albo kiedykolwiek, że polskim zespołom źle się gra w lipcu, a jeszcze gorzej na dalekim wschodzie! Mam nadzieję, że męsko przyzna, że jest kolejnym trenerem w polskiej lidze, który okres kilku tygodni pomiędzy jednym a drugim sezonem koncertowo spaprał. Chciałbym też usłyszeć od piłkarzy, że w dwumeczu okazali się amatorami, niegodnymi jednego choćby zdania wzmianki w jakiejkolwiek gazecie czy choćby sekundy na wizji lub fonii.

I niech się obrażają, niech wygadują potem, że pismacy potrafią tylko krytykować zza biurka. Tak, rzeczywiście potrafimy krytykować, ale dalibóg, kto nam nieustannie dostarcza paliwa?! Drodzy trenerzy i piłkarze, dzisiaj Jagiellonii, i tak powinniście być nam wdzięczni, bo tyle cierpliwości, ile my mamy do Was, to Wy do nas na pewno nie! Dzisiaj jestem na was wściekły i jakoś nie mam najmniejszej ochoty udawać, że jest inaczej. Pisaliśmy to już ileś razy, że pora przestać bujać w obłokach. To nie my doganiamy lepszych, tylko słabsi doganiają i przeganiają nas. Chyba, że chodzi o kasę, bo w zarobkach nasi pną się w górę dość szybko. Pięćdziesiąt tysięcy miesięcznie nawet w „Jadze” z nóg już nikogo nie zwala. Tylko pogratulować, że klub stać na płacenie takich pieniędzy zupełnie przeciętnym piłkarzom. I to jedyne, czego w tym tekście białostoczanom gratuluję...
Dariusz Król
redakcja@tylkopilka.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz