W stu procentach zgadzam się z tym, jak naszych po porażce z Francją ocenił Jacek Bąk, nie byle kto, bo 96-krotny reprezentant kraju. „Źle nie było. W porównaniu do ubiegłorocznej klęski 0-6 z Hiszpanią jest postęp w grze i zaangażowaniu, ale grający spokojnie Francuzi i tak byli o jedną czy dwie klasy lepsi”. Fakt, tylko tą miarą oceniając naszych możemy dostrzec światełko w tunelu. Światełko, którego tak po prawdzie wcale nie widać. Reprezentanci Polski i cały szatab wokół nich skupiony mogą zaklinać rzeczywistość, ale prawda jest taka, jako rzecze na łamach sport.pl cytowany tutaj przez mnie Bąk. „Gdyby czwartek decydował o wyjściu z grupy, Francuzi na pewno zagraliby lepiej i więcej biegali. Nie pokazali pasji z meczu o stawkę. Oni mogą być lepsi. Chciałbym to samo powiedzieć o Polsce...” Chciałby, ale nie powiedział, bo powiedzieć się nie da. Być może tak zasłużony piłkarz nie chce szkodzić kadrze i wypowiada się nazbyt dyplomatycznie. My tego robić nie musimy. Od kilku lat obojętnie kto stoi w polskiej bramce (Boruc, Fabiański czy teraz Szczęsny), niemal po każdym meczu oceniany jest najwyżej z polskiej kadry. A jeśli tak, to czy naprawdę realnie możemy myśleć o sukcesie w Euro? „Gdyby czwartek decydował o wyjściu z grupy, Francuzi na pewno zagraliby lepiej i więcej biegali. Pokazaliby pasję z meczu o stawkę. Oni mogą być lepsi. Polacy zagrali maksa. Więcej dzisiaj nie potrafią, a za rok cud się nie zdarzy” - tak mógłby powiedzieć Jacek Bąk po porażce z Francją. Tak mówi za to niżej podpisany, bowiem taka powinna być realna ocena tego, co dzieje się z reprezentacją i co ona dzisiaj potrafi. Niestety, potrafi niewiele...
Dariusz Król
redakcja@tylkopilka.pl
redakcja@tylkopilka.pl
