Za miedzą, przy Łazienkowskiej, równie śmiesznie, ale też niebezpiecznie! - Była burza, będzie tsunami – grzmiał Skorża po porażce ze Śląskiem. I miał rację. Legię zmiótł potem Bełchatów, a w miniony weekend na ich obiekcie do woli postrzelał sobie Ruch. Tsunami szaleje, a Skorża jak nic nie rozumiał, tak dalej nie rozumie. Na ostatniej konferencji prasowej próbował się bronić absencją Choto, ogłaszając, że „jego powrót, to kluczowa sprawa”. Ja na miejscu włodarzy Legii szybciutko wyrzuciłbym z pracy pana Maćka, bo „enty” już raz udowadnia, że z trenerką i właściwym przygotowaniem drużyny ma niewiele wspólnego (pamiętacie kompromitację Wisły z Levadią pod jego batutą?). Coś mi się wydaje, że pod jego ręką naszej ekstraklasy nie wygrałaby nawet... Barcelona! Marny żart? Może i tak, ale stan moich myśli oddaje idealnie. Najgorsze, że pan trener choćby słowem nie wydusił tej wiosny, że cokolwiek to jego wina i za cokolwiek bierze odpowiedzialność. On tylko nic nie rozumie... Ale czy widzieliście polskiego trenera, który sam podał się do dymisji? Nie pomagają białe chusteczki, coraz bardziej obelżywe krzyki z trybun w kierunku prezesa, samego Skorży i jego piłkarzy. Na dodatek brutalnie zaatakowano Jakuba Rzeźniczaka, którego jakiś bandyta po meczu z Ruchem uderzył w twarz. Co jeszcze musi się stać, zanim do Skorży dotrze, że kompletnie rozwalił drużynę?! Co jeszcze musi się stać, zanim zrozumieją to jego przełożeni? Fakt, nie można poddawać się dyktatowi kiboli, ale akurat w tej sytuacji na niekorzyść trenera od dawna przemawiają wyniki. Pardon, raczej totalny ich brak.
Dariusz Król
redakcja@tylkopilka.pl
redakcja@tylkopilka.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz