niedziela, 9 stycznia 2011

Salonu nie było i nie będzie!

Kilka lat temu, gdy w polskim parlamencie „błyszczała” jeszcze Samoobrona, jej szef ze znanym wszystkim szelmowskim uśmieszkiem zapowiedział z trybuny, że w polskim sejmie od teraz „salonu nie będzie”. I rzeczywiście nie było. W szeregach tego historycznego już ugrupowania był m.in. Janusz Wójcik, były selekcjoner reprezentacji Polski. Decyzja o przywróceniu mu przez Komisję Kształcenia i Licencjonowania Trenerów PZPN licencji dowodzi, że w największym polskim sportowym związku także salonów nie ma. Ale obruszać się możemy tylko troszeczkę, wszak to dla nas żadna, ale to żadna nowina!

Mojego, i jak sądzę kibiców wkurzenia w tym „troszeczkę” jest jednak wystarczająco dużo, aby decyzję komisji nazwać chamstwem i robieniem sobie jaj ze wszystkich uczciwych fanów futbolu. Bo jak można spokojnie przejść obok faktu, że facet, który ma kilkanaście prokuratorskich zarzutów o piłkarskie przekręty, w dodatku do wielu się przyznał, teraz w majestacie prawa(?!) znowu jest pełnoprawnym nauczycielem futbolu w polskiej piłce. Granda, to mało!!!

„Polski Związek Pomocy Nieuczciwym” - taki daliśmy tytuł na naszej okładce i jest to absolutnie najdelikatniejsza forma naszej cenzurki dla poczynań prezesa Laty i jego sfory! „Nieocenieni działacze na swój sposób zinterpretowali fakt cofnięcia Wójcikowi przez prokuraturę zakazu wykonywania zawodu i w ten sposób przywrócili go do trenerskich łask. A przecież prokuratura zrobiła to tylko dlatego, że niedługo zacznie się proces, a Wójcik ma już postawione zarzuty.” Tak w największym skrócie mój redakcyjny kolega pisze o tej sprawie. Ale to nieważne, bowiem jakiekolwiek byłyby możliwości i szanse na przywrócenie Wójcika do pracy, PZPN kategorycznie powinien był się od tego wymigać, pokazać klasę. Tymczasem uczynił dokładnie odwrotnie. Zakpił sobie z wszystkich uczciwych. Dlatego dla mnie od teraz jest to naprawdę Polski Związek Pomocy Nieuczciwym, o czym donoszę Czytelnikom mając świadomość wszelakich ewentualnych konsekwencji. Naszej piłkarskiej centrali brakuje krzty honoru, taktu, że o dobrym smaku nie wspomnę. Mam jednak marzenie (chyba jednak... ściętej głowy!), że kiedyś stanie się cud i w polskiej piłce znajdzie się ktoś na tyle silny i uczciwy zarazem, aby na cztery wiatry rozpędzić całą obecną wierchuszkę Polskiego Związeku Pomocy Nieuczciwym. Ktoś wreszcie musi przywrócić prawdziwą nazwę tej organizacji.

A sam Wójcik? Do niego pretensji mam akurat najmniej, wszak od lat wiadomo, że to człowiek skrajnie... uczciwy, oczywiście na miarę uczciwości organizacji, w której działa. Kiedy więc trzeba było trenować - trenował, kiedy dzwonić po kolegach - dzwonił, kiedy płacić - płacił. Potrafił nawet zakochać się w Lepperze, by zostać posłem. A gdy się okazało, że w PZPN znowu nastały dobre czasy dla jemu podobnych, bezczelnie wrócić. Bo opinia publiczna pokrzyczy, pokrzyczy i przestanie.

Ktoś powie - po co ten zgiełk? I tak jest po Wójciku. W Syrii czy Emiratach, gdzie pracował, o tym nie wiedzą, a przecież z pewnością w podobne rejony wybierze się były selekcjoner. Jasne, wypuśćmy wszystkich podejrzanych typów. Może nie będą chcieli nad Wisłą zostać i wyjadą precz. A wtedy zobaczymy kraj mlekiem i miodem płynący, w którym polską piłką zarządza Polski Związek Piłki Normalnej...
Dariusz Król
redakcja@tylkopilka.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz