Według Gazzetta dello Sport „w normalnych warunkach, a nie na boisku twardym jak marmur, Juve wywiozłoby z Poznania zwycięstwo, a twarde i śliskie boisko faworyzowało Lecha.” No to my znowu non capite, bo przecież w Turynie murawa była „miodzio”, a Lech o jotę nie gorszy, nawet gole strzelał ładniejsze...
Z Kraju Buta przyjechała cała chmara pismaków od siedmiu boleści. Po trosze ignorantów, więcej bufonów (nie mylić ze znakomitym gokiperem tej samej krwi), stuprocentowych egoistów, zapatrzonych li tylko w siebie o głowach... twardych jak marmur! Zdaje się, że tam już nic nie wlezie... Ich gwiazdkom wydawało się już w Turynie, że przeciwnik musi legnąć i oddać panu co pańskie. Nic z tego nie wyszło, więc do Pozania zjeżdżali z hasłem „nic dwa razy się nie zdarza”. Znowu lipa! Miast więc napisać uczciwie, że pogoda była cholernie nie piłkarska, ale śnieg walił równo na obie połówki, upichcili na poczekaniu spisek, ba, kilka spisków. Lechici celowo nie przykryli na noc boiska żeby było niezdatne do gry, śnieżycę i minus kilkanaście stopni zamówili niczym... spagetti w lokalu. Nonsenso, bzdura! Arbiter Hiszpan dogadał się z trenerem Lecha, też Hiszpanem(!), na korzystny wynik dla miejscowych. Znowu nonsenso! Obserwatorowi UEFA Thomasowi Wayhingowi też się dostało. Diabli wiedzą tylko (poza gośćmi z Włoch), czy dlatego, że Niemiec, czy dlatego, że... gruby?! Najpewniej po trosze za jedno i drugie, ale najbardziej, że jaśniepaństwa nie wysłuchał, czyli meczu nie odwołał.
Nonsenso jakie wypisywali było zresztą od metra, że za korespondentem Rzeczpospolitej zacytuję te... najśmieszniejsze. „W takich warunkach na boisko nie powinny wyjść nawet brunatne niedźwiedzie”. Było też coś o „lodowatej śmierci grożącej podskakującym na trybunach kibicom” i „czerwonym namiocie”, który należało rozbić na boisku w oczekiwaniu na odsiecz, przywołując w ten sposób rozbitków wyprawy Umberta Nobilego na biegun północny 82 lata temu.
Zatem Włosi najpierw przyjęli gościnę, a w podzięce obśmiali nas na wszystkie możliwe sposoby. A potem dziwią się, że świat krzyczy na nich: „Makaroniarze”... Na całe szczęście tym razem po końcowym gwizdku było jednak tak, że to my mogliśmy się pośmiać (nie obśmiać) z nich. Że zmarźluchy, że słabsi od nas piłkarsko, że nie znają nazwisk zawodników, którzy wykopali ich wielki Juve z europejskich pucharów. Wiem co by mi odpisali. Jak to co? To proste. Nonsenso!
Dariusz Król
redakcja@tylkopilka.pl
redakcja@tylkopilka.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz