Dwa lata dyskwalifikacji w zawieszeniu na trzy lata i 20 tysięcy złotych kary – taki wyrok wobec Laty wydał WD PZPN. To kara za wydarzenia z 2004 roku, gdy winowajca reprezentował barwy RKS Radomsko. Jako gracz tego klubu wziął udział w ustawionym meczu z Zagłębiem Lubin, które sypiąc kasą na łapówki, torowało sobie drogę po awans do 1 ligi (obecna ekstraklasa).
Lato zawinił, przyznał się do tego, więc samo ukaranie go nie budzi wątpliwości. Co innego wymiar kary. 20 tysięcy złotych dla piłkarza „Jagi”, przy jego obecnych zarobkach, to przysłowiowy „pikuś”. Poza tym dyskwalifikacja w „zawiasach” niczego nie zmienia. To jasny sygnał, że po boiskach ekstraklasy nadal mogą biegać piłkarze umoczeni w haniebnym procederze. Taka kara na pewno też nie odstrasza innych graczy przed odrzucaniem ewentualnych przyszłych pokus o podobnym charakterze.
Z drugiej strony WD PZPN „nie mógł” przecież surowo ukarać byłego piłkarza Radomska. Gdyby to zrobił, wplątałby się w poważne niebezpieczeństwo – społeczny i środowiskowy wymóg konsekwentnego karania innych umoczonych piłkarzy. Czyli kupę „niepotrzebnej” roboty i masowy odpływ zawodników. Z samej tylko Jagiellonii można by „odstrzelić” jeszcze Rafała Grzyba i Hermesa, wobec których prokuratura prowadzi postępowanie. Razem z Latą to trójka czołowych graczy lidera ekstraklasy! Nasze i tak słabe ligi mogłyby nie wytrzymać takich surowych kar i całkowicie pogrążyć się w miernocie. Dlatego można śmiało założyć, że ewentualne kolejne wyroki będą równie śmieszne jak w tym przypadku.
Sprawa Laty nie jest nowa. Dlaczego więc WD PZPN zdecydował się ogłosić karę dla tego piłkarza akurat teraz? Najciekawsza z teorii spiskowych mówi o celowym zamiarze odwrócenia uwagi społeczeństwa od znacznie poważniejszego „przekrętu”. Niemal w tym samym czasie CBA zatrzymało bowiem trzy osoby (grozi im do 8 lat więzienia), którym zarzuca się korupcję w związku z dawną działalnością ŁKS Łódź. Według informacji dziennikarzy „Superwizjera”, sprawa wiąże się z żądaniem 8 milionów złotych od właściciela ŁKS za pomyślne dla klubu rozstrzygnięcie procesu licencyjnego! Niewykluczone, że chodzi o sezon 2009/10. Prokuratura Apelacyjna w Łodzi nie chciała ujawnić żadnych szczegółów. Poza tym, że realne są kolejne zatrzymania...
Czy te dwie sprawy mają ze sobą coś wspólnego? Czy kara dla Laty miała odwrócić uwagę od mega „przekrętu”? To naprawdę mało istotne. Bo najgorsze jest to, że sytuacja w polskiej piłce jest niezmiennie chora. Nawet najgłupsza teoria może być prawdziwa. Nawet największa prawda wydaje się głupia.
Filip Kamiński

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz