Na pewno nie są zadowoleni klubowi trenerzy Kiełba, Bonina, Salamona, Majewskiego, Grosickiego czy Niedzielana, którzy za Ocean polecieli na najprawdziwszą wycieczkę za friko. 8-godzinne loty w obie strony, zmiana czasu i klimatu oraz inny, niż w klubach, cykl treningów - z taką zaprawą „Grosik” czy „Wtorek” wrócili do swoich macierzystych drużyn.
Trzej pierwsi z tej listy nawet nie powąchali chicagowskich i montrealskich muraw. „Maja” dostał na „sztachnięcie się” 8 minut, Grosicki 14 więcej. Dlaczego tak mało? Bo Smuda, mając świadomość coraz większej presji z powodu słabych wyników i przeciętnej gry, stał się asekurantem. W meczu z USA nasi czołowi kadrowicze mieli bronić cennego remisu, dlatego z rezerwowych szansę dostał tylko Niedzielan, odkrycie amerykańskiego tournee w naszej... obronie. Przecież to „Wtorek” uratował Smudzie remis z USA, gdy tuż przed końcem spotkania zablokował strzał na linii bramkowej. Boruca piłka już minęła.
A już posadzeniem na ławie Bartosza Salamona selekcjoner zwyczajnie się ośmieszył. Wyciągając, może i utalentowanego gracza, z włoskiej III ligi, Smuda zadziwił wszystkich. Niektórzy pokpiwali z desperackich poszukiwań, tyle że teraz trener sam sobie zaprzeczył, bo chłopak w Ameryce nie zagrał nawet pięć minut.
Grali za to Dariusz Pietrasiak oraz Łukasz Mierzejewski. Oni już byli, oni się nie sprawdzili, oni muszą odejść - trochę zmienione złota myśl jednego z naszych polityków to najlepszy komentarz dla tego duetu. Zagadką jest nieustanna słabość Smudy do Mierzejewskiego, przeciętnego, ligowego defensora, którego zespół ma jedną z najgorszych obron w ekstraklasie.
Zrozumieć Smudę - bezcenne. Zwłaszcza jego ciągłe zaklinanie rzeczywistości, jeśli chodzi o wyniki reprezentacji, które „na tym etapie są drugorzędnę, bo trwa budowa zespołu” i tak dalej, i tak dalej... Otóż wyniki nie są drugorzędne, bo mają wpływ na naszą pozycję w rankingu FIFA, a co za tym idzie, miejsce w odpowiednim koszyku przy losowaniu eliminacji MŚ 2014. Odbędzie się ono jeszcze przed Euro 2012. – Ja nawet nie wiem, skąd się ten chory ranking bierze - rozbrajająco oznajmił poczciwy Franciszek w jednym z ostatnich wywiadów. Kto tu jest chory, panie Smuda? Pańscy poprzednicy, Janas i Beenhakker, przejmowali kadrę niemal z marszu, i po kilku meczach zaczynali punktować w grach o stawkę. Też mówili o budowie, ale było widać jej efekty. Smuda lubi używać dosadnych słów, zatem na koniec prosta, żołnierska rada. Zacznij pan wygrywać, bo jeszcze przed Euro znajdziemy się w ciemnej dupie!
Kamil Wójkowski
redakcja@tylkopilka.pl
redakcja@tylkopilka.pl

a co tu komentować, Smuda lubi jak koło niego jest zawsze głośno tylko kiedy są wyniki. Po złych występach, tak jak teraz, odwołuje konferencje prasową, a kadra wychodzi na Okęciu jak bydło z chlewa. Właśnie takie szczególy pokazują jaki jest klimat w reprze, jakie każde ma podejście do kadry i że im to zwisa i powiewa.
OdpowiedzUsuń