Smuda jeździł po całym kraju i szukał zawodników mogących potwierdzić drzemiącą potęgę polskiej myśli szkoleniowej. Potem na siłę próbował przekonać nas regularnymi powołaniami dla na przykład Glika, Przyrowskiego, Rybusa czy Sadloka. Na azjatycką wyprawę zabrał nawet Robaka z pierwszoligowego wtedy Widzewa. W międzyczasie zaczęły się pojawiać pytania, dlaczego selekcjoner nie chce sprawdzić Boruca czy Smolarka. Riposty Smudy weszły już do klasyki złotych myśli polskiej piłki. Zatem Boruc miał otrzymać wezwanie na kadrę, jeśli przestanie jeść hamburgery i schudnie. Gdy z kolei Ebi znalazł nowego pracodawcę, którą była grecka Kavala, selekcjoner wypalił, że on to może nam kavala opowiedzieć...
Humorystyczne powiedzonka zniknęły z ust Smudy, gdy zaczął mu się palić grunt pod nogami. Nietrudno zauważyć, że szkoleniowiec „przeprosił się” z kilkoma piłkarzami dopiero po tym, gdy jego dotychczasowi wybrańcy dostali wciry od wyluzowanych Kameruńczyków. 0-6 z Hiszpanią, 0-3 z Kamerunem i nagle selekcjoner przypomniał sobie nie tylko o Borucu i Smolarku, ale nawet o Głowackim, który latem odszedł do tureckiego Trabzonu. Widać jak na dłoni, że w meczach z Ukrainą i Australią Smuda chce zrobić przede wszystkim wynik, żeby choć na kilka miesięcy uciec coraz głośniej ujadającej sforze krytyków jego warsztatu pracy. Nie wszystko jednak przebiega po myśli selekcjonera. Głowacki – pechowiec wszech czasów – znowu doznał kontuzji i na kadrę nie przyjedzie.
Ostatnio Smudę widziano na meczu Korona – Cracovia. Obrońców raczej tam nie szukał, zatem może wkrótce „Franz” odkurzy Niedzielana? Całkiem możliwe.
Bo najlepsze, co nas spotkało w meczu z Kamerunem, to kubeł zimnej wody wylany na głowę Smudy. Nagle przestał wyolbrzymiać potencjał dotychczasowych wybrańców, a końcowy termin selekcji przesunął do połowy przyszłego roku. Grosicki, Kupisz, Makuszewski czy Sobota, dają przykład, że nagle może pojawić się ktoś, kogo warto sprawdzić. Lepiej przestać kokietować dziennikarzy i kibiców humoreskami o hamburgerach, tylko z otwartą głową szczegółowo przejrzeć cały inwentarz naszych czołowych piłkarzy. Nie jest on liczny, więc nie można ot tak, dla kawału, skreślić choćby takiego Smolarka. Więcej takich powołań, panie selekcjonerze!
Kamil Wójkowski
redakcja@tylkopilka.pl
redakcja@tylkopilka.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz